Znowu na teatralnych deskach

Fotografował Andrzej Banaś, opublikowała Gazeta Krakowska 12.04.2017
Podczas nauki w myślenickim Liceum występowałem w szkolnym teatrze. Grałem między innymi Radosta w "Ślubach Panieńskich" Fredry.

Zachowało się nawet zdjęcie z tych moich ówczesnych występów
Wtedy żeby uzyskać figurę godną starego szlachcica musiałem nosić na brzuchu pod kostiumem sporą poduszkę, którą przed każdym występem przywiązywano mi tasiemkami. Raz niesforna poduszka wymknęła się z powięzi i wygłaszając na środku sceny moje kwestie - czułem z niepokojem, że mój "brzuch" nieuchronnie zmierza do lewej nogawki spodni... Na szczęście zanim dramatyczna deformacja mojej sylwetki stała się zauważalna dla widzów - skończyłem mój udział w aktualnie granej scenie i mogłem bezpiecznie wycofać się za kulisy, gdzie nasz amatorski reżyser pospiesznie przywrócił mi wymagane krągłości, bo zawiązał tasiemki tak mocno, że z trudem oddychałem. Ale dzięki temu dotrwałem do końca przedstawienia w dobrej formie, a po powrocie do domu przyszyłem tasiemki do poduszki mocną nitką i w następnych przedstawieniach (a jeździliśmy z naszą sztuką do różnych miejscowości w całym powiecie myślenickim, występując najczęściej w strażackich remizach) już nic nie przeszkadzało mi udawać, że mam co najmniej 61 lat zamiast prawdziwych 16.

Dzisiaj mam już własny pokaźny brzuszek, w dodatku nie wymagający montażu przed występem, a ponadto osiągnąłem (i przekroczyłem!) wymagany wiek, więc zapewne z tego powodu dyrekcja krakowskiego teatru "Groteska" postanowiła udostępnić mi swoją scenę.

Po kilku wstępnych uzgodnieniach na mieście zawisły plakaty
i we wtorek 11.04.2017 wystąpiłem w tym teatrze. Spotkanie prowadził redaktor Jan Stępień z "Radia Kraków".
Prowadził je rewelacyjnie! I to właśnie On sprawił, że mimo przedłużonego trwania spotkania (wiadomo - jestem gaduła...) nikt z teatru przed końcem nie wyszedł. Opowiadałem o tym co robię, co mnie fascynuje, czym się cieszę i czym się martwię - ale zacząłem od tego, że wskazałem na moich Mistrzów i Nauczycieli, między innymi na profesora Andrzeja Bałę z LO w Myślenicach
który chyba w największym stopniu wpłynął na ukształtowanie mojej umysłowości i moich zainteresowań. Mówiłem też o wpływie na moją drogę życiową i pracę naukową profesora Henryka Góreckiego
pod którego kierunkiem kształciłem się i pracowałem przez kilkadziesiąt lat.

Jednym z elementów spektaklu, w którym uczestniczyłem, było to, że po rozmowie na scenie i po dyskusji z publicznością (bardzo sympatyczną i życzliwą) - uczestnik przedstawienia powinien rozdawać autografy.
I tu pojawił się problem:

Na czym ja się mam podpisywać?

W tym samym cyklu spotkań występowali wcześniej muzycy, więc naturalnie mogli się podpisywać na swoich płytach. Występowali także aktorzy - i oni mogli podpisywać swoje fotografie.

Ale ja?

Nie gram na żadnym instrumencie, więc nie wydaję płyt. Wyglądam też tak, jak wyglądam - więc oczekiwanie, że ktoś będzie chciał mieć moje zdjęcie z podpisem byłoby raczej mało realistyczne. Na publikacjach naukowych zwykle autografów się nie składa. Książek wprawdzie napisałem ponad sto - ale są to w większości książki naukowe, zdecydowanie nie nadające się do tego, żeby je kupował i stawiał na półce typowy widz teatralny.

Postanowiłem po raz kolejny skorzystać z faktu, że Dział Promocji AGH w ramach programu "AGH Junior" wydał dwie moje książeczki, popularyzujące wiedzę techniczną. Ponieważ książeczki te są przeznaczone dla dzieci (10-12 lat), a każdy ma takie żądne wiedzy dzieciaki w swoim bliższym czy dalszym otoczeniu - więc zaproponowałem, że będę składał podpisy na tych właśnie książeczkach. Teatr się zgodził, a pracownicy Działu Promocji AGH poświęcili swoje popołudnie żeby wszystkim chętnym egzemplarze tych książeczek udostępnić.
W efekcie jeszcze długo po zakończeniu spektaklu składałem podpisy na tych książeczkach, co uwiecznił fotoreporter Gazety Krakowskiej, a sama Gazeta następnego dnia zamieściła odpowiednie zdjęcie na pierwszej stronie. Skan z tej właśnie strony Gazety otwierał dzisiejszy wpis na samej górze.

Fotoreporter Gazety zrobił więcej zdjęć, w związku z czym więcej informacji na temat tego teatralnego wydarzenia znaleźć można w bardzo sympatycznym fotoreportażu Gazety Krakowskiej, do którego także Państwa zapraszam.

Ponadto biorąc pod uwagę dzisiejszą datę - składam Państwu najlepsze życzenia świąteczne :-)
Trwa ładowanie komentarzy...